poniedziałek, 29 lipca 2013

od Arven - cd. Veronicy; do Veronicy

Otworzyłam drzwi wchodząc do domu i od razu wpadłam na Veronicę.
- Co ty tu robisz? - warknęłam.
- Och, ja... - zająknęła się. - Nic tak właściwie... ja po prostu... szłam sobie już.
- Czyżby? - uniosłam jedną brew do góry w geście niedowierzenia.
- No jasne!
- A jak tam rozmowa z Elizabeth? - spytałam po chwili.
- Kiepsko - przyznała.
- Co masz przez to na myśli? - zmarszczyłam czoło.
- Zrzuciła mnie z dachu! - krzyknęła Veronica. - To mam na myśli!
- Ojć, ma chyba zły dzień - odparłam. - Nic nie szkodzi.
- Nic nie szkodzi? - zaperzyła się Veronica. - Oczywiście, że szkodzi i to bardzo!
- Przecież żyjesz - mruknęłam. - Nie wystarcza Ci to?
- No jasne, oczywiście. Nic by Cię nie obeszło gdybym się cała połamała? - westchnęła.
- Może troszkę - odparłam.
- Łaskawiec się znalazł - prychnęła.
- Skoro zamierzasz być taka opryskliwa to proszę bardzo! Idź sobie! - warknęłam.
- Już dobrze - łagodziła. - Spróbuję się opanować.
- Tak, tak - mruknęłam. - Spróbuj.
- A poza tym - powiedziałam. - Chyba chciałaś mnie jeszcze o coś spytać?
- Och, no tak! - od razu się rozpromieniła, a oczy zalśniły jej żywo. - Tylko może chodźmy stąd?
- Dobry plan - zgodziłam się. Poszłyśmy do ogrodu, gdzie usiadłyśmy ramię w ramię na murku.
- No więc? - spytałam.
- Skąd masz Czarną Perłę?
- "Sekret warty jest tyle, ile ludzie, przed którymi powinniśmy go strzec" - uśmiechnęłam się.
- To... jakiś cytat? - zawahała się.
- Yhm. Carlos Ruiz Zafon. Z "Cienia Wiatru" - odparłam.
- To co... powiesz mi?
- Muszę się przekonać ile jesteś warta. Bo ten sekret jest dużo warty.

(Veronica?)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz