Gdy tylko Arven zeszła z dachu, podeszłam do Elizabeth i nieśmiało wyjaśniłam:
-Jestem Veronica, piratka. - powiedziałam, prawie szeptem.
-Mhm.. A skąd znasz Arven? - spytała dosyć nieufnie. -Nie przypominam sobie, by miała oprócz mnie jakichś, no.. przyjaciół.
-Dzisiaj się poznałyśmy. -wyjaśniłam. - Arven mi zaproponowała, bym z wami płynęła do tego miasteczka na północy- Sery.
-Ach, tak? - spytała dosyć groźnie. - A po co cię tu przyprowadziła?
-Żebym poznała dziewczynę z którą będę spędzać kilka dni na morzu. - odparłam spokojnie.
Elizabeth zamilkła i odwróciła się tylko w odpowiedzi. W jej oczach błysnęło, gdy przyglądała się tysiącom świateł w porcie.
-No, dobra. Możesz z nami płynąć. - powiedziała w końcu.
-Więc mogę wiedzieć.. na przykład.. jak ty masz na imię?
-Możesz. - odparła. -Elizabeth.
-Aha..
Przykucnęłam koło niej i rozejrzałam się wokoło.
-Czego jeszcze chcesz? - warknęła.
Podniosłam się i już miałam wskoczyć w klapę kiedy poczułam jak ktoś mną potrząsa. Powoli się odwróciłam. Nade mną stała Elizabeth ściskając mocno rąbek mojej bluzki.
-O co ci..- nie skończyłam jednak zdania, bo gwałtownie puściła, wobec czego spadłam na twardą podłogę strychową. Rozległ się ogromny huk po czym w pokoju zapanowała ciemność. Elizabeth zamknęła klapę. Rozejrzałam się po pokoju, o ile było to możliwe; ciemność i kurz pokryły wszystko. Podniosłam się i po omacku otworzyłam drzwi.Tam było o tyle lepiej, że na grubej, zapajęczonej ścianie było maluteńkie okienko. Zeszłam po dziurawych schodach i otworzyłam kolejne drzwi. Oślepiające światło zajęło moje oczy i przez chwilę nie widziałam nic. Po chwili się jednak uspokoiłam. Dziurawe, spróchniałe drzwi naprzeciw ledwo wisiały na zawiasach, skrzypiąc głośno. Wybiegłam przez nie.
(Arven- dokończysz? :) )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz